Dzisiaj był supi dzień. Taki mega supi. Łaziłam po mieście z Karmelkiem i Pałełem. Co z tego, że czekałyśmy na niego godzinę? I tak było fajnie. Płakałam ze śmiechu. I Pałeł nosił mnie przerzuconą przez ramię. I byłam w empiku, gdzie wszyscy się pogubiliśmy. Mam płytę Foo Fighters. Aaaaaa!
10 godzin w gorsecie. Mój kręgosłup protestuje. Stanowczo.
I wyszło na to, że mam IQ sałaty. Karmelek półtorej sałaty. A Pałeł jest za wysoki.
Ogólnie, mój post ma tytuł. Łał.
Padam na ryj. xD
Bubu
Taaaaak, Pałeeeeeeł, ja krzycząca na cały McDonald, Empik i wg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz